sobota, 25 lutego 2012

10 tygodniowa akcja paznokciowa, Tydzień 2: Słodkie kokardki


Czas na Tydzień drugi akcji paznokciowej, czyli słodkie paznokcie.Słodkie zinterpretowałam jako urocze i namalowałam wzorek, który jest pomieszaniem kokardek i kropeczek, więc bardzo uroczo:)
Kiedyś daaaawno temu widziałam takie wzorek gdzieś w necie- czarna końcówka, miętowa kokardka i kolorowe kropeczki i zakochałam się w nim. Cały czas miałam go w głowie, ale nigdy nie było okazji by namalować coś tak słodkiego aż do teraz..

Zdobienie jest śliczne, co prawda drżała mi troszkę ręka przy malowaniu tych kokardek i nie wyszło super równo, ale i tak mi się podoba...z małym szczegółem...zbąbelkował mi lakier :(
Użyłam jako topu odżywki Maximum Growth Sally Hansen i już wiem dlaczego jej nie mogę zużyć..Okropnie bąbelkuje lakier, wrrr (może dlatego, że ona chyba powinna być używana jako baza, ale tak tez sie nie sprawdza) :/ 
Dlatego spoglądam na moje paznokcie tylko z daleka bez okularów- wtedy wyglądają tak jak sobie wymarzyłam  ;)

 spójrzcie na kokardki:(

z daleka już lepiej, prawda ;)



Lakiery użyte do zdobienia: 
Czarny Golden Rose
Wibo NUDE
Miętowy własnej roboty (biel+ Essence multi dimension 73+ niebieski Wibo)
Kropeczki są wykonane róznymi lakierami i szczerze mówiąc nie pamiętam nawet jakimi

środa, 22 lutego 2012

TAG - 5 kosmetycznych rzeczy, których wcale nie chcę mieć



Do zabawy zostałam zaproszona przez Monię z bloga http://ladywhofelltoearth.blogspot.com/

Zasady:
-napisz, kto Cię otagował i zamieść zasady;
 -zamieść baner TAG'u i opisz 5 rzeczy z działu kosmetyki ( akcesoria, pielęgnacja, przechowywanie, kosmetyki kolorowe, higiena ), które Twoim zdaniem są całkowicie zbędne,bo:
maja tańsze odpowiedniki,
są przereklamowane,
amatorkom są niepotrzebne,
bo to sposób na niepotrzebne wydatki.
- krótko wyjaśnij swój wybór i zaproś do zabawy 5 lub więcej innych blogerek.

Moje 5 kosmetycznych rzeczy, których wcale nie chcę mieć






1) Oleje do twarzy
Tak, wiem, że to coś wspaniałego, że robią cuda z cerą, ale nie ma dla mnie nic chzba gorszego niż uczucie tłustości na twarzy. Powoli lecze się z lekkiej obsesji na ten temat, ale i tak nawet nie umiem wzobrazić sobie  nakładania czegoś tak tłustego jak olejek na moją twarz. Brrrr....












2) Beauty Blender
O ile jeszcze jest możliwe, że w szale zakupów kupuję jego odpowiednik za 20 zł, tak nie umiem sobie nawet wyobrazić, że byłabym w stanie za GĄBKĘ(!) do makijażu dać 80zł. Chyba musiałabym upaść na głowę, tym bardziej, że nie przepadam za nakładaniem podkładu ani gąbeczkami lateksowymi, ani pędzlem języczkowym. Nie kupiłabym go za swoje pieniądze nawet gdybym wygrała milion w totka, serio ;)










3) Drogie kosmetyki
Na ogół drogie to jest dla mnie wszytsko co kosztuje ponad 30zł (wyłączając podkład). Oczywiście za jedne kosmetyki mogę dać więcej (np puder do 30zł), a na inne bardziej skąpie (pojedynczy cień 10zł).

Kocham kosmetyki, ale szkoda mi wydawać pieniądze np na lakiery z China Glaze kiedy moge kupić lakier za 10zł. Mam w swojej kolekcji ponad 80 lakierów i naprawdę nie zalezy mi aż tak na trwaođci dusyej ni 4 dni. Prawdopodobnie jedyną okazją na jaką mogłabym kupić droższą kolorówkę jest mój ślub. Natomiast droższe kosmetyki do pielęgnacji kupiłabym gdybym miała duże problemy niedające się zlikwidowac tańszymi, popularnymi kosmetykami.




4) Kosmetyki dla dzieci 
Wiem, że zazwyczaj mają fajny skład działanie itp, ale no nie, po prostu ich nie chce, nie ciągnie mnie do nich.  Nie chce myć włosów szamponem BabyDream, czy smarować sie oliwką HIPP.. Nie lubię ich dziecinnego zapachu, a raczej lubię ten zapach tylko na bobaskach i w buteleczce. 







5) Masła do ciała i gęste balsamy
Pisałam o tym, że nie ma nic gorszego od uczucia tłustości na twarzy, ale jest coś równie beznadziejnego- uczucie tłustości na ciele. A fuj. Zawsze mnie to po prostu brzydziło, taka natłuszczona skóra.
Próbowałam w życiu gęstych balsamów i za kadym razem musiałam się wycierac ręcznikiem po 5 minutach bo nie mogłam znieśc tego uczucia lepkości. Smarowałam się tez masłem do ciała, ale musiałam za każdym razem się wtedy wykąpać od nowa. Po prostu czuję się wtedy brudna. Najgorsze jednak kiedy jakiś krem/balsam dostanie się między palce u stóp lub dłoni...Bleeee (Czy jestem bardzo nienormalna? Ma ktoś tak jeszcze?:))
Moja skóra nie jest wymagająca. Jest bardzo gładka, delikatna, ale nigdy sie nie przesusza. W zasadzie mogłabym w ogóle nie używać balsamów i nie czułabym dyskomfortu, bo naturalne nawilżenie mojej skóry jest wystarczające. Dla zasady jednak używam lekkich mleczek do ciała, lub balsamów antycellulitowych, które wchłaniają się do końca i nie pozostawiają żadnego filmu.  




I to tyle, mam nadzieję, że ktoś jeszcze podziela mój brak zachwytu nad tymi produktami ;) 
W zasadzie stwierdziłam, że nie potrzebuję kosmetyków, które wiem, że wiele kobiet uważa za zbawienne. Nie wiem tylko czy oznacza to, że nie zwariowałam do reszty na punkcie kosmetyków, czy raczej, że zwariowałam do reszty, że mnie nie pociągają takie hity :D
Oczywiście jeśli chodzi o drogie kosmetyki, czy BB mówię o tym, że nie kupiabym ich w życiu za swoje pieniądze, gdybym dostała za darmo na pewno bym sie nie obraziła, choć wolałabym zamiast Beauty Blender dostać 3 pędzle Hakuro/Elf/Maestro, a zamiast cienia MAC małą paletke cieni Inglot :)

Nie taguję nikogo konkretnie, a raczej taguję wszytskie dziewczyny, kóre to przeczytają, a jeszcze nie odppowiedziały na ten TAG. Niestety większość dziewczyn już na niego odpowiadała i chyba odpowiadam już jako ostatnia, ale jak wiadomo ostatni  będą pierwszymi ;)


Dziekuję wszytskim obserwatorom i zaglądającym na mojego bloga, a także wszystkim, którzy piszą miłe komentarze. Bardzo mi miło, że ktoś czyta moje wypociny :)


Wspomniałam w tym poście o mojej kolekcji 80kilku lakierów do paznokci. Może chciałybyście kiedyś ją zobaczyć? :)

sobota, 18 lutego 2012

10 tygodniowa akcja paznokciowa; Tydzień 1: Nudna Panterka

Postanowiłam sie przyłączyć do 10 tygodniowej akcji paznokciowej zapoczątkowanej przez lady_flower123.
Cała zabawa polega na tym, aby co tydzień zamieszczać paznokcie z wzorkiem w danym temacie.

Myślę, że akcję tą wszyscy znają, ale na wszelki wypadek podaje link do akcji:

http://lady-flower123.blogspot.com/2012/01/10-tygodniowa-akcja-paznokciowa.html



Bez zbędnych ceregieli przedstawiam Wam mój pierwszy, zwierzęcy wzorek.
Motyw co prawda oklepany, ale panterka jest pierwszym skojarzeniem jeśli chodzi o zwierzęce wzorki. Lakierem podkładowym był Nude z Wibo(niestety zamazał mi się numerek), natomiast środki pomalowałam w ramach małego szaleństwa lakierem w kolorze brudnego różu (Pierre Rene, 34).








I jak Wam sie podoba moja różowa pantera? :) Co w ogóle myslicie o 10 tygodniowej akcji?
Już nie długo możecie się spodziewać następnych wzorków.


środa, 15 lutego 2012

Spóźnione Walentynki ;)


Moje walentynkowe brownie z konfitują wiśniową, jamiii :)


Walentynki spędziłam w domu z moim facetem. Przygotowaliśmy sobie z tej okazji romantyczną kolację i film, którego stety niestety nie zdązyliśmy oglądać. Przyznam się szczerze, że jako nastolatka nie lubiałam tego święta, a teraz, no cóż, chyba się cofam ;)

Jako, że nie przepadam za różem na sobie mój makijaż walentynkowy utrzymany był w innej kolorystyce. 

Użyłam: 
-Cienie MIYO: Vanilla 04
-Paleta Sleek Storm: czerń i bordowy brąż (pierwszy z prawej w górym rzędzie)
-Tusze: Avon SuperShock +Eveline Volumix Fiberlast
-Eyeliner: żelowy Sleek w kolorze czarnym
- Brwi: kredka do brwi Catrice 020 






A to moje walentynkowe pazurki, do niego nie pasujące, ale słodkie, błyszczące i z różowym elementem! W tej kwestii nie mogłam się powstrzymać przed małym szaleństwem, szczególnie, że mam kilka dni wolnego ;)


Lakiery:
Baza Eveline z diamentami
Serdeczny: Miss Sporty Clubbing 404
Reszta: Butterfly 351
Brokat Simple Beauty 169
Top coat Avon Nail experts







A Wy jak spędziliście Walentynki? :)




poniedziałek, 13 lutego 2012

Postanowienia włosowe

Jakiś czas temu, po lekturze kilku blogów włosowych zapragnęłam mocnej zadbać o swoje włosy.
Moje włosy są naturalnie proste i przyklapnięte, z tendencją do plątania się. Zawsze były długie, ale nigdy nie miałam większych problemów z ich wypadaniem.
Nie potrafię chyba obiektywnie ocenić swoich włosów, ale moja fryzjerka mówi, że jest ich dużo, ale są cienkie, oraz, że nie są tak suche i zniszczone jak powinny być.
Włosy rozjaśniam juz 10 lat z hakiem, nigdy też jakoś nie interesowały mnie tajniki pielęgnacji włosów. Po prostu kupowałam odżywkę i szampon, których podobało mi się opakowanie i heja. ;)

Po lewej aktualnie zdjęcie moich włosów. Na ponad rok zrezygnowałam z ich cieniowania, ale w przypływie głupoty w grudniu postanowiłam znowu je wycieniować. Wyglądało to fajnie przez...miesiąc. Teraz nie moge na to patrzeć i czekam aż zapuszczę je spowrotem.

Oto rzeczy którymi raniłam moje włosy przez wiele lat:
  • suszenie najcieplejszym i najmocniejszym powietrzem
  • używanie silikonowych szamponów, odżywek i czego się da i dziwienie się dlaczego są wiecznie przyklejone do głowy i się szybko przetłuszczają
  • mocne tapitowanie- by zapobiec przyklapnięciu 
  • czesanie na mokro
  • nierozczesywanie włosów przed myciem 
  • podcinanie końcówek jakimiś domowymi nożyczkami "do wszystkiego"
  • cieniowanie 
  • jedzenie śmieciowego jedzenia, brak witamin
  • używanie gumek recepturek i gumek z metalowym łącznikiem i papilotów z drucikami ("Czemu mam "pocieniowane" włosy skoro ich nie cieniowałam?")
  • używanie tony pianek, lakierów, gum itp (choć z tym zerwałam już 2 lata temu;))


Ustalanie planu ratunku kudełków troszke trwało i wprowadzałam go stopniowo, ale w końcu doszłam do następujących wniosków:
  •  suszarki, lokówki prostownicy używam tylko okazjonalnie
  • kiedy chcę zakręcić włosy używam papilotów bez drucików (przetestowałam i nie wyrwały/złamały ani jednego włoska)
  • suszę chłodym powietrzem
  • raz w tygodniu,  przynajmniej na godzinę  nakładam olej/maskę/naftę i inne "hardcory" ;) na włosy 
  • używam bezsilikonowych odżywek, masek i szamponów 
  • zabezpieczam końce silikonami 
  • wspomagam się od środka (picie skrzypu i pokrzywy, tabletki z drożdżami)
  • nie czeszę mokrych włosów!
  • w przypadku bardzo poplątanych włosów, przed rozczesaniem używam sprayu z Marion
  • codziennie wcieram w skalp wode brzozową
  • nie przesadzam z środkami do stylizacji
  • podcinam końcówki tylko profesjonalnymi ostrymi nożyczkami




Zbliżenie na moje włosy w świetle dziennym

Dąże do włosów gładkich, nawilżonych, zdrowych, 10 cm dłuższych niż mam obecnie, bez cieniowania i ścięte w trójkąt.


Mam nadzieję, że pewien czas będę sie mogła pochwalić jakimiś efektami :)



A to moja spineczka (do noszenia po domu;)), prawda, że słodka? :) 

środa, 8 lutego 2012

Eveline Paznokcie twarde i lśniące jak diament

Jesienią moje z natury mocne paznockie dopadła jakaś depresja i zaczęły się potwornie łamać i rozdwajać. Przeszukując KWC odnalazłam ten magiczny specyfik, kupiłam i pokochałam.





Obietnice producenta:
Ekstremalnie wzmacniająca odżywka zabezpieczająca słabe paznokcie przed łamaniem, pękaniem i rozdwajaniem. Formuła z tytanem i diamentami tworzy na powierzchni paznokci supertwardą powłokę, która zabezpiecza przed kruchością, łamaniem i uszkodzeniami. Odżywka wzmacnia i dogłębnie nawilża, zapewniając elastyczność i zdrowy wygląd paznokci.

Link do KWC:  http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=41916
89 HITów mówi samo za siebie ;)


Moja opinia:

Zgadzam się w 100% z producentem. Odżwyka wzmocniła moje paznokcie i sprawiła, że znowu są zdrowe i twarde. Dodatkowym plusem jest to, ze odkąd jej używam paznokcie rosną jak szalone!

Na początku przez 3 tygodnie używałam tak jak radzi producent- przez 3 dni dokładałam po kolejnej warstwie, po czym zmywałam i zaczynałam od nowa.  Nie lubię gołych pazurków, ale Eveline ma piękny mleczny kolor i nawet solo wygląda na paznokciach schludnie i zdrowo.

Po tej 3tygodniowej kuracji moje paznokcie osiągnęły satysfakcjonującą mnie długość i zaczęłam używać preparatu jako bazy. Choć od zakupu minęły już ponad 3 miesiące lakier się nie skończył, nie zgęstniał. Myśle, że posłuży mi jeszcze 1,5 miesiąca.
Dodam, że ja zapłaciłam za nią w drogerii WISPOL ok 8-9 zł, ale wiem, że często bywa w Rossmannie na promocji za 9zł z groszami (np obecnie 9,49zł)

Nie zauważyłam żeby przedłużała trwałość lakieru, ale na pewno jej nie skraca.


Jest to zdecydowanie mój KWC wśród odżywek. Eveline z diamentami jest według mnie tańszą i lepiej prezentującą się na paznokciach wersją Nail Teka.

Migoczący początek

Witam wszytskich na moim blogu.
Z założenia poświęcony będzie on tematyce głównie kobiecej. Pomysł powstał już dawno, ale nie wiedziałam jak takiego bloga ugryźć. No i wciąż nie wiem, ale liczę, że z biegiem czasu się dowiem.

To tak słowem wstępu, a teraz przechodzę do sedna.
Oto moje miłości ostatniego czasu:

Simple Beauty 016
Mój najnowszy nabytek.
Niestety lakier jest wyjątkowo mało kryjący. Żeby uzysać efekt ze zdjęcia nałożyć trzeba 4 warstwy lakieru. Przyda sie też jakiś top, gdyż lakier zasycha na lekko chropowato. Na pocieszenie dodam, że schnie wyjątkowo szybko, więc te 4 warstwy to nie jest jakieś wielkie poświęcenie.
Trwałość lakieru jest w porządku, mam go już na paznokciach 4 dzień z topem Nail Teka i nawet nie odprysnął. Cena zachwyca, bo kupiłam go za całe 3zł!

W sztucznym świetle:



Art de Lautrec 04B
Ten również nie jest kryjący, dlatego nakładam go jako top na 2 warstwy czarnego lakieru. Tu Golden Rose.
W zasadzie tak, czy siak robiłabym to z oszczędności (spotkałam ten lakier raz w życiu, kupiłam go i więcej nigdzie poza moim domem go nie widziałam). Trwałość średnia, do 4 dni. Zdjęcia nie oddają całego uroku kolorowych drobinek. Musicie uwierzyć na słowo, że w rzeczywistości błyszczą jak szalone.

W świetle dziennym:



I w sztucznym świetle:




Jesli Wam się podoba efekt, uwierzcie, że na zywo wyglądają jeszcze piękniej! Szczególnie w sztucznym świetle :)