czwartek, 19 kwietnia 2012

Wracam z paznokciami w stylu Cherry Blossom! :)

Wracam do Was kochane po małej przerwie spowodowanej problemami technicznymi. Dokładniej mówiąc zepsułam zasilanie do laptopa ;)
Jak najszybciej postaram się nadrobić posty na Waszych blogach i odpowiem na kometarze u mnie. Zacznę jeszcze dziś wieczór, stęskniłam się :)
Tymczasem chciałam pokazać Wam moje pazurki w ramach tygodnia Sztuki 10 tygodniowej akcji paznokciowej.
Paznokcie były inspirowane pewnym tatuażem (niech tylko ktoś spróbuję mi napisać, że tatuaże to nie sztuka!) , którego niestety nie potrafie odnaleźć. Był to wielki, ale o dziwo bardzo kobiecy i subtelny tatuaż, w takim klimacie:

źródło: internet

Powtarzam, że paznokcie są naprawdę inspirowane, a nie wzorowane! :)
Najlepsze w tym zdobieniu jest to, ze wytrzymało na paznokciach dokładnie 10 dni i nie chciało odprysnąć. Zmyłam je w końcu, bo już mi się znudziło.








W najbliższej notce możecie liczyć na moje ostatnie łowy i swatche 2 lakierów, w tym jeden obiecany! :)

niedziela, 8 kwietnia 2012

Koronkowe paznokcie + kok ze skarpety





I jak Wam się podba taki koczek?

Do jego wykonania użyłam starej (wypranej;)) skarpety, znacie ten sposób? Jeśli nie, a macie ochotę go poznać mogę zrobić tutorial :)

Koczek jest elegancki, ale także bardzo wygodny. Nadaje się zarówno na większe okazję, jak i na codzień:)

Dziś w ramach 10 tygodniowej akcji paznokciowej Moda!
Do koronkowego frencha użyłam lakieru nude z Wibo, kawałka koronki i błyszczących srebrnych piegusków:)
Zdobienie wyglądało naprawdę pięknie i nosiło się bardzo wygodnie, ale tylko przez pierwszy i drugi dzień. Dalej koronka, mimo, że zalana lakierem lekko się wytsrzępiła i zahaczała o wszystko, co jednak nie wpływało znacząco na wygląd zdobienia.

Ciężko było przyciąć równo tą koronkę, dlatego szerokość frencha na poszczególnych paznokciach ciut się chyba różni.

Obiecane zdjęcie obydwóch dłoni:

Zdjęć mało i nie najlepszej jakości, ponieważ ciężko w ostatnich dniach było złapać jakieś przyzwoite światło. Dajcie znać w komentarzach jak Wam się podobają paznokcie, co myślicie o takim koczku i czy chciałybyście tutorial na zrobienie go za pomocą skarpetki...
Uff... :)



PS 
Bardzo się cieszę, że nowy szablon przypadł Wam do gustu. Obiecuję popracowac jeszcze nad nagłówkiem tak, by bardziej kojarzył się z łowami, ale moje umiejętności graficzno plastyczne naprawdę leżą i nie wiem na ile uda mi się cos fajniejszego wymyślić :D

sobota, 7 kwietnia 2012

Nowy wygląd bloga- proszę o zdanie na jego temat!





***

Jak Wam się podoba nowy, jaśniejszy wygląd bloga? :)
Czerń z panterką poszła w odstawkę, teraz czas na białą koronkę!

Wydaje mi się, że obecny szablon jest bardziej czytelny i chyba przy nim pozostanę, ale oczywiście ostateczna decyzja będzie uwarunkowania Waszym zdaniem :)

Wolicie stary, czy nowy szablon?
A jeśli nowy, to czy coś nadaje się do poprawek?

Napiszcie jeszcze jakie kolory u Was na kompie ma w nagłówku tytuł bloga i te zawijaski bo bokach, bo u mnie na komputerze taki popiel z kroplą fioletu, a na komórce jasny brąz!:(


Dla przypomnienia stary szablon wyglądał tak: 

piątek, 6 kwietnia 2012

Moja dieta- South Beach (SB), efekty po 2 tygodniach pierwszej fazy :)


Jak może niektórzy zdązyli zaobserwowac w moich zakładkach od dokładnie 2 tygodni jestem na diecie South beach (SB), czyli plaż południowych.
Kilka dziewczyn pytało o tą dietę, dlatego chciałam po krótce napisać o jej założeniach. ;)

Dieta South Beach składa się z trzech faz:
I faza- trwa 2 tygodnie, podczas niej tracimy najwięcej kilogramów w bardzo krótkim czasie
II faza trwa dotąd aż osiągniemy swoją wymarzoną wagę. Waga nadal spada, ale wolniej niż w I fazie.
III faza ma trwać całe życie, ale nie przerażajcie się, tutaj to już nie jest żadna surowa dieta, a po prostu zdrowe odżywianie :)

Skonstruowałam tabele, które w skrócie mówią o tym co wolno, a czego nalezy unikać w pierwszej i drugiej fazie.

Należy pamiętać, by wystrzegać się wszelkich rzeczy słodzonych cukrem, także czytanie składów na tej diecie to podstawa!

To tylko pigułka, jeśli zainteresował Was temat zapraszam pod ten adres: >>KLIK<<  Jest to chyba najfajniej i najobbszerniej skonstruowana tabela tego co można, a co nie można jeść na SB :) Na blogu dziewczyn znajdziecie także moc dietetycznych inspiracji kulinarnych, które pomogą Wam przetrwać na diecie.

Ja na tej diecie byłam już ok 3 lata temu i schudłam w krótkim czasie bez efektu jojo.
Przez zimę udało mi się utuczyć, więc zawiedziona braniem działania MŻ (mniej żeć) postanowiłam przejść znowu na SB.

Powiem Wam, że te 2 tygodnie upłynęły mi dość szybko. Moja dieta nie była jakas super urozmaicona, ale po prostu jadlam tylko co lubiałam z dozwolonych rzeczy i dzięki temu brakowało mi tylko słodyczy. Jako naczelna czekoladoholiczka z dumą przyznaje się, że nie liznęłam nawet przez te 2 tygodnie nic czekoladowego, nic słodzonego. Dwa razy uległam i zjadłam 1/4 pomarańczy w sałatce i 5 truskawek. To były drugie dwa najgorsze tygodnie w moim życiu ;) Dziś jak zjadłam batona muesli z błonnikiem i porzeczką myślałam, że się rozpłynę ze szczęścia :D

Oto efekty po pierwszej fazie, czyli 2 tygodniach diety:


Czyli 
- 3,5 kg
- 1,5 cm w udzie
- 2cm w biodrach
- 2cm w boczkach
- 2cm w brzuchu
- 2 cm w talii

Piersi i łydki bez zmian :)


I jak? Na mnie to robi wrażenie! Po 2 tygodniach w trakcie których nie miałam siły ćwiczyć (z braku słodkiego miewam złe nastroje i nic mi się nie chce;)) i właściwie tylko 3 razy zrobiłam 8minutowe ćwiczenia na ręce, raz 20 minut jakiegoś ostrego aerobiku z płyty i wczoraj 10 pierwszych minut ćwiczeń "pump it up", to chyba całkiem niezły wynik.

Wiadomo centymetr może się osunąć, czy coś, ale ja dokonuje pomiarów bardzo dokładnie mierząc daną część ciała po 3-4 razy w różnym miejscu i zapisując najwyższy wynik. Wyjątkiem jest talia- jest to najwęższe miejsce jakie znajde na moim tułowiu. Biodra to najszersze miejsce na moim ciele :)

Teraz zaczynam drugą fazę, co prawda idą święta, ale ja nie przepadam za świątecznymi potrawami. Właściwie jestem przygotowana z nie dietetycznych rzeczy na obiad w pierwszy dzień świąt, kilka kwałków sernika i jednego czekoladowego kurczaka z Goplany (kocham je!) :D Na tym koniec mojego obżarstwa świątecznego, gdyż poza tym planuję objadać się jajcami, chudą wędlinką z chrzanem i sałatką, którą sama sobie zrobię zgodnie z zasadami SB.

Zyczcie mi powodzenia w drugiej fazie, jeszcze drugie tyle do zrzucenia przedemną! :)


A Wy też wpadłyście w szał wiosennego odchudzania?
Jak Wam idzie?
Polecacie jakieś diety? 

wtorek, 3 kwietnia 2012

TAG - Kosmetyk idealny + zaproszenie na rozdanie u hairlicious

Dziś naprawdę świetny kosmetyczny TAG! Chyba najfajniejszy na jaki udało mi się odpowiadać:)
Do zabawy zaprosiła mnie Yasinisi. Zapraszam Was serdecznie na jej bloga (>>KLIK<<) gdzie każda z Was znajdzie coś dla siebie zarówno czytelniczki recenzji, jak fanki makijaży, kosmetyków mineralnych i lakierów do paznokci itd...
Zdradzę sekret mały, że Yasinisi jest bardzo pomocną osóbką, dzięki której dowiedziałam się co nieco o minerałach i zapragnęłam ich mieć ;))
Dziękuję kochana!


ZASADY:
1. Napisz kto Cię oTAGowal i zamieść zasady zabawy.
2. Zamieść banner TAGu i wybierz jeden kosmetyk (może to być kolorówka jak i pielęgnacja), którego używasz już długo i nie zamienisz na nic innego.
3. Wklej zdjęcie wybranego kosmetyku.
4. Uzasadnij swój wybór (krótką recenzją możesz zachęcić wiele osób, by również go wypróbowały).
5. Zaproś do zabawy cztery bloggerki.


Miałam mały problem z wybraniem kosmetyku, którego nie zamieniłabym na żaden inny z prostego powodu: jestem niestała w uczuciach jeśli chodzi o kosmetyki. Ciągle chciałabym próbować czegoś nowego w nadziei, że odkryję Amerykę ;)

Ale mam taki jeden kosmetyk, który jest zawsze od jakiś 2 lat w mojej kosmetyczce. Zużyłam już kilka opakowań i na pewno będę do niego wracać, bo pomimo kilku zdrad nikt go nie pobił i nie sprawił, że o nim zapomniałam. Jest to mój ulubieniec wszechczasów w tej kategorii.
Tym kosmetykiem jest...tamtaradaaaaam:

Manhattan, Soft Compact Powder odcień 0 transparent





Zalety:


Wspaniały naprawdę JASNY kolor, idealny do bladej cery, który znowu taki transparentny jest jest, ale pasuje do wykończenia makijażu zarówno zimą, jak i w lecie kiedy jestem ciut opalona. Szczerze mówiąc nie trafiłam jeszcze na drugi tak jasny puder!
Dodam, że jest duża gama kolorów i na pewno kazdy znajdzie coś dla siebie.

Delikatnie kryje, oraz rozjaśnia podkład (dla mnie ciut za ciemny jest Buff z Revlona, a z tym pudrem jest naprawdę w sam raz:)) Można uzyskać większe krycie poprzez nałożenie grubszej warstwy i nie wygląda jak maska.

Naturalnie wygląda

MATUJE! Efekt jaki daje to cudownie gładka twarz, prawdziwie matowa, ale nie w taki sposób płaski i pudrowy, tylko to jest taki satynowy photoshopowy mat.
Kiedy zaczęłam go używac wiele koleżanek pytało co zrobiłam z buzią, że jest tak gładka ostatnio :)

Trwały, naprawdę długo się utrzymuje, dzięki niemu moja tłusta skóra jest matowa w zalezności od dnia cyklu (im bliżej końca tym moja buzia bardziej się przetłuszcza) i podkładu od 5 do 8 godzin, jeszcze żaden puder nie matowił mnie na tak długo. Jestem fanką, a może nawet fanatyczką absolutnego, ale nie płaskiego matu, więc w tej kwestii ciężko mnie zadowolić.

Przedłuża trwałość podkładu- Kremy tonujące i beznadziejne podkłady wytrzymują z nim godzinkę dwie dłużej świeżo niż z innymi pudrami

Łatwo się go aplikuje dzięki satynowej dośc miękkiej konsystencji (przez co ciutke może się ciut osypywać, ale wszystkie pudry to robią)

Wystarczy niewielka ilość by pokryć całą twarz

Cena niecałe 20zł- co to jest za takie cudo?

Fajne eleganckie opakowanie z szufladką na puszek (ten dołączony do pudru jest naprawdę wspaniałej jakości, puszków z zużytych manhattanów używam do inncyh pudrów)

Wady:
Kiedy dobijemy ostro do dna i już zostaje kosmetyki tylko na brzegach łatwo by się rozsypał uderzając o coś twardego, np podłogę, czy coś w torebce.


Dostępność:
Rossmann i inne drogerie (w Naturze już wycofali szfę Manhattan)

Z kim go zdradzałam?
Collection 2000,
Rimmel Stay Matte
Essence puder mineralny
Golden Rose Silky Touch Compact Powder
Rimmel Renew & Lift

Nie moge sobie przypomnieć więcej.
Jedynie ostatnie dwa mogłyby mu deptać o piętach gdyby nie to, że:
Golden rose jest ciut ciemny, ma mniej jedwabistą konsystencję i na krócej matuje
Rimmel Renew & Lift kończy się w ekspresowym tempie, krócej matuje i mógłby być jednak no pół tonu jasniejszy

TAGUJĘ:
Mint Elegance z bloga: http://mintelegance.blogspot.com/
moja ukochana rywalka zegarkowa Ciornaofca http://ciornaofca.blogspot.com/

i każdego kto chcę odpowiedzieć na ten Tag!

Możecie też odpowiadac w komentarzach, macie jakieś swoje idealne kosmetyki? Chętnie o nich poczytam :)

***


Przy okazji chciałam Was jeszcze zaprosić na ciekawego bloga u sympatycznej hairlicious, na którym znajdziecie wiele ciekawostek włosowych, gdyż blogowiczka ta uczy się w zawodzie technika fryzjerstwa!
Polecam też wspaniałe rozdanie na nim:

http://obsessionhaircare.blogspot.com/2012/04/rzpoczynamy-wielkie-rozdanie.html